Najsłynniejszym przykładem obrazującym ideę set jettingu jest podróżowanie tropem kultowej sagi „Gwiezdne wojny”. Pierwszy film z serii, czyli „Nową nadzieję”, kręcono m.in. w Tunezji, której piaszczyste plaże i berberyjskie zabytki stały się scenografią pustynnej planety Tatooine, gdzie wychował się Luke Skywalker. Dwa najważniejsze miejsca podróży fanów to Matmata i Dżerba. Ta pierwsza to mała miejscowość, o której świat by nie usłyszał, gdyby nie George Lucas. Reżyser właśnie tam rozpoczął trwającą do dziś filmową przygodę w odległej galaktyce. Nieco dalej na wschód, w zatoce Mała Syrta, leży wyspa Dżerba. Na niej osadzono kantynę Mos Eisley, gdzie brat Lei i Obi¬Wan Kenobi poznali szmuglera Hana Solo i pilota Chewbaccę.
Po zeszłorocznej premierze najnowszego, ósmego epizodu sagi pt. „Ostatni Jedi” popularna stała się skalista, irlandzka wysepka Skellig Michael, położona na Oceanie Atlantyckim. Z uwagi na trudne warunki pogodowe można ją jednak zwiedzać tylko latem.

Hobbici i smoki

Matmata

Równie popularne jak „Gwiezdne wojny” są dwie literackie sagi fantasy – „Władca pierścieni” J.R.R. Tolkiena i „Pieśń lodu i ognia” George’a R.R. Martina. Twórczość Tolkiena doczekała się sześciu filmów kinowych (w tym trzech ekranizacji „Hobbita, czyli tam i z powrotem”), Martina – wysokobudżetowego serialu telewizyjnego. Produkcje szybko stały się źródłem atrakcji dla pasjonatów set jettingu. Jak wiadomo, hobbici zamieszkiwali hrabstwo Shire, będące regionem Śródziemia w tolkienowskim świecie. Filmowy Hobbiton, od podstaw wybudowano w pięknych, soczyście zielonych, nowozelandzkich plenerach. Dziś fani „Władcy pierścieni” tłumnie odwiedzają Matamatę (podobieństwo nazwy z tunezyjską Matmatą przypadkowe), gdzie mogą zobaczyć blisko 40 przepięknych domków hobbitów, podążając śladami Bilba i Froda Bagginsów oraz czarodzieja Gandalfa Szarego. Prawdziwe wyzwanie dla turystów filmowych stanowi „Gra o tron”, ponieważ sceny do tego serialu kręcono w przeszło 40 miejscach w Europie i Afryce. Na szczególną uwagę zasługuje hiszpańska wyspa San Juan de Gaztelugatxe – wcześniej zupełnie nieznana, dziś popularna dzięki okazałemu kamiennemu mostowi, który łączy ją ze stałym lądem. To tu serialowy Jon Snow po raz pierwszy zobaczył smoki.

Irlandzka wysepka Skellig Michael

Śladami agentów i awanturników

Wenecja

Wenecja, Londyn, Berlin… Wszystkie te europejskie metropolie łączy set jetting. Coraz częściej wyrusza się do nich w poszukiwaniu miejsc, które sportretowano w filmach akcji. W Wenecji turyści udają się tropem słynnego archeologa Indiany Jonesa, który w mieście na wodzie poszukiwał dowodów na istnienie świętego Graala.
Fani serialu „Sherlock” mogą zwiedzać Londyn, podążając śladami wnikliwego detektywa – z pewnością pomocny będzie wideoprzewodnik, który opracowali Kaja i Janusz z kanału na YouTubie jakbyniepaczec we współpracy z BBC Polska.
Z kolei w Berlinie działał najbardziej znany tajny agent współczesnego kina – James Bond, grany przez Rogera Moore’a. Jeszcze w czasach żelaznej kurtyny pojawił się przy słynnym Checkpoint Charlie, przejściu granicznym, dzielącym NRD i Berlin Zachodni. Natomiast w filmie „Hanna” tytułowa bohaterka, wszechstronnie wyszkolona nastoletnia zabójczyni, trafia razem ze swoją przeciwniczką (graną przez Cate Blanchett) do berlińskiego Spreeparku – opuszczonego wesołego miasteczka, które jest dziś jedną z głównych atrakcji niemieckiego set jettingu.

Cudze chwalicie…

Choć set jetting w Polsce wciąż dopiero raczkuje, śmiało można wskazać kilka miejsc, które stały się kultowe właśnie dzięki produkcjom filmowym i telewizyjnym. Niemałym powodzeniem wśród turystów cieszy się Królowy Most – wieś położona w powiecie białostockim, znana z filmu i serialu „U Pana Boga za piecem”.
Popularny jest również Lubomierz, gdzie realizowano „Samych swoich”. Dziś w tym dolnośląskim miasteczku działa Muzeum Kargula i Pawlaka.
Kto natomiast woli śledzić hollywoodzkie produkcje, ten powinien udać się na wycieczkę w Błędne Skały w Górach Stołowych – tam wytwórnia Disneya realizowała zdjęcia do drugiej części „Opowieści z Narnii”.

Największy polski sukces

Zapora wodna w Pilchowicach

Niekwestionowanym numerem jeden set jettingu w Polsce pozostają okolice Jeleniej Góry, Lubania i Karpacza, które wykorzystano w fotorealistycznej grze komputerowej „Zaginięcie Ethana Cartera”. Zdobyła ona prestiżową nagrodę BAFTA, czyli brytyjski odpowiednik Oscara. Podczas produkcji zastosowano nowatorską metodę fotogrametrii, szczegółowo odtwarzając w wirtualnym świecie rzeczywiste obiekty, takie jak świątynia Wang w Karpaczu, zapory wodne w Pilchowicach, Leśnej i Złotnikach Lubańskich, zabytkowy tunel pod górą Czyżyk czy najwyższy w Polsce kolejowy most kratownicowy zawieszony nad rzeką Bóbr.
Co prawda akcja gry dzieje się w amerykańskim stanie Wisconsin, ale gdy tylko wyszło na jaw, że przedstawione w niej lokacje istnieją naprawdę i można je zobaczyć w Polsce, miejsca te zaczęli odwiedzać fani set jettingu z całego świata.